Frutarianizm, weganizm - historia mojej diety!

piątek, listopada 30, 2018
Jeżeli stale obserwujecie mnie na instagramie to doskonale wiecie, że mniej więcej rok temu na pewien czas wyeliminowałam ze swojej diety wszystkie produkty odzwierzęce. W moim przypadku było to banalnie proste, bo w zasadzie na co dzień w tamtym czasie jedynym produktem odzwierzęcym, jaki spożywałam, to był nabiał. Odstawiłam zatem go z dnia na dzień. Przez pewien czas jadłam tylko owoce, wtedy niesamowicie się czułam, ta lekkość po każdym posiłku wywoływała radość. Kawa była stałym napojem, jaki piłam, zdarzyło się jednak, że z niej zrezygnowałam na chwilę, ale też szybko do niej powróciłam, wtedy gdy wprowadziłam na stałe do diety produkty sojowe. Potem też wzbogaciłam dietę o orzechy, zrezygnowałam z nich, wtedy gdy zaczęłam mieć problemy żołądkowe. Na pewien czas taka dieta była dla mnie dobra, bo czułam sytość po posiłkach. Zrezygnowałam z niej, wtedy gdy dostrzegłam opuchnięcie na twarzy, woda zaczęła mi się strasznie gromadzić w organizmie. Wykluczyłam wszystko, co sojowe, zachęcam pić smoothie i różne napoje roślinne. W pewnym momencie po każdym posiłku zaczęłam odczuwać ból. Szukałam rozwiązania. Udałam się do lekarza, zalecił mi zażywanie probiotyku, oczywiście szybko znalazłam jego zamiennik w postaci synbiotyku bez mleka i kazeiny, ale gdy przestał już działać, to postanowiłam wrócić do początku i sięgnęłam po nabiał, jaki kiedyś bardzo często jadłam. Po tej zmianie czułam, że mój organizm ma się lepiej, ale ja w środku czułam się źle. Chciałam szybko poprawić swój stan.


Nie wiedziałam co robić, nie chciałam mieć problemów zdrowotnych. Nie byłam zadowolona z siebie ze swoich wyborów. Pewnego dnia obejrzałam materiał na temat produkcji pokarmów dla wegan i jego negatywnym wpływie na życie zwierząt i to trochę zmieniło moje myślenie. W pewnym momencie stwierdziłam, że tak naprawdę bycie weganinem również może powodować cierpienie. Nie zrezygnowałam z owoców podczas żadnej ze zmiany, one ciągle były i są w mojej diecie. Aktualnie moja dieta wygląda podobnie jak kiedyś, przed wszystkimi zmianami, czyli na co dzień spożywam produkty najmniej przetworzone (nabiał, owoce). Nie zrezygnowałam z ciepłych napojów. Raz na jakiś czas jem produkty z innych kategorii (ryby, słodycze). Wiem, że nie muszę się ograniczać. Podejmuje decyzje i działania, które w danym momencie uważam za najlepsze. Tak przestałam się identyfikować, z jakąkolwiek dietą, teraz jem, tak jak chcę i tego potrzebuję.


Napiszecie to, po co to wszystko, że to od początku nie miało sensu...

A może nawet...

Zaczniecie, pisać co powinnam...

Zauważcie jednak, że ja tu piszę o swoich doświadczeniach, nie szukam oceny. Nie mówię, piszę, kto jak powinien postępować, więc jeśli bym chciała przeczytać jakiś komentarz to tylko dotyczący waszych doświadczeń.

Nie chcę też, aby ktoś z Was zaczął mnie naśladować po przeczytaniu tego wpisu, bo nie o to tu chodzi.

W nawiązaniu jeszcze do nabiału...


Nie piszcie, co jest dla kogo, bo tak naprawdę nikt nie jest taki sam.


Jeśli jednak bardzo chcecie, to jeszcze przed tym zastanówcie się, co byście zrobili, gdyby:


Na jednym z portali społecznościowych pojawiło się zdjęcie psa i kota i pod nim napis typu: „Psia mama karmi kotka”.


Kliknęlibyście łapkę w górę, bo to przecież coś cudownego? Czy się mylę?


Jeśli tak zareagowalibyście, to naprawdę przemyślcie czy zamieszczanie komentarza z waszą definicją o tym, co jest dla kogo (np: krowie mleko jest tylko dla cielaka) ma, aby na pewno sens.


Nie bez powodu ludzie zaczęli spożywać niektóre produkty.


Z każdej historii można wysunąć jakieś wnioski po przeczytaniu mojej na pewno, można stwierdzić, że warto eksperymentować, by poznać bardziej siebie i swój organizm. Dowiedzieć się, że na jedną decyzję składa się kilka powodów.


Na koniec chciałabym tylko jedno dodać: Szanujcie innych wybory!

7 komentarzy:

  1. Zamierzam przejść na weganizm, nie podoba mi się krzywdzenie zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie zdecydowałabym się na odsunięcie nabiału, ale nie krytykuję poglądów innych.
    https://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie 15 lat jak nie jem mięsa i dwa lata jak udało mi się zrezygnować w połowie z nabiału. Na weganizm chyba nie dam rady przejść ale staram się, i robię to bardziej dla zwierzaków niż samej siebie. Tak czy siak, warto, lepiej mi z tym i ogólną świadomością co i jak.

    OdpowiedzUsuń
  4. na pewno warto spróbować wszystkiego

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę że tak naprawdę trzeba słuchać samego siebie - swojego organizmu:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. W życiu, warto spróbować wszystkiego! :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.