Czy cienie glinkowe marki Annabelle Minerals są trwałe?

środa, lipca 04, 2018
Jeśli wykonuje makijaż to pełny, wtedy podkreślam brwi, oczy, usta i oczywiście robie wszystko, aby moja cera stała się jednolita, ale nie wyglądała jak biała kartka papieru. Najbardziej lubię zaznaczać brwi cieniem, bo akurat ten cały proces u mnie przebiega szybko. Oczy lubię malować, ale bardzo naturalnie, uwielbiam brązy i beże, ale tylko niektóre odcienie.


Jestem chyba jedną z nielicznych osób, które chętnie sięgają po cienie do oczu o wykończeniu brokatowym (takie jak cień do powiek FREEDOM SYSTEM DS nr. 456), nie przepadam za całkowicie matowymi cieniami, oczywiście nie mam tu na myśli bazowego cienia, bez jakiego nie wyobrażam sobie makijażu oczu.


Za każdym razem sięgałam po jeden i ten sam beżowy cień do powiek FREEDOM SYSTEM MATTE nr. 328, bardzo trudno było mi zatem przetestować coś innego. Gdy jednak podjęłam decyzje o tym, by wypróbować coś nowego z tej kategorii, a dokładniej cień glinkowy Milkshake marki Annabelle Minerals to równocześnie też sięgnęłam po cień glinkowy Almond Milk.


Pierwszy cień w kolorze mlecznobiałym okazał się być bardzo jasny, dlatego też trochę na początku mnie zaniepokoił, bo szczerze nie wyglądał zbyt dobrze pod łukiem brwiowym, ale pomyślałam, że dam mu szansę i dalej kontynuowałam wykonywanie makijażu.


Gdy nałożyłam drugi cień w kolorze delikatnego, chłodnego fioletu, który bardzo mi się podobał w słoiczku, szczerze trochę się załamałam, bo wyglądał fatalnie na ruchomej powiece, nie prezentował się tak, jak tego oczekiwałam.


Pomyślałam wtedy tylko o jednym, czyli zmyciu makijażu, ale jeszcze przed tym sięgnęłam po mój niezawodny brązowy cień do powiek FREEDOM SYSTEM DS nr. 457, gdy go połączyłam z tym nieszczęsnym cieniem (tak w tamtej chwili o nim pomyślałam), to automatycznie cały makijaż wyglądał już naprawdę dobrze. Zdecydowałam, że jeszcze zaryzykuje i sięgnę po mineralny cień do powiek (Frost Arboreal F21), jaki dawno nie używałam marki Era Minerals.


To był strzał w dziesiątkę! Dzięki temu, że odważyłam się jeszcze poeksperymentować, ominęło mnie żmudne zmywanie makijażu, co oczywiście bardzo mnie ucieszyło. O samych cieniach muszę napisać, że naprawdę łatwo się nakładają, świetnie łączą się z innymi cieniami, nie osypują się bardzo podczas wykonywania makijażu, a nawet bym powiedziała, że sprawiają mniej kłopotu, niż te prasowane, co jest dla mnie oczywiście ogromnym plusem.


Jeśli chodzi o trwałość, to nie zauważyłam, aby cokolwiek się z nimi działo na powiece, jak dla mnie ładnie się trzymają, bo nawet po treningu na siłowni dobrze wyglądały, co myślę, że samo mówi za siebie. Nie uczuliły mnie, ich forma bardzo mi się spodobała, a to wszystko przez to, że ostatnio miałam problem ze swoimi jednym prasowanym cieniem.


Jego aplikacją, kiedyś przebiegała bezproblemowo, ale od jakiegoś czasu naprawdę muszę go kruszyć, aby dał się nabrać na pędzel, co jest kłopotliwe, ale cóż taki chyba jego urok. Ciesze się, że cienie marki Annabelle Minerals znalazły się w mojej kosmetyczce, bo summa summarum jednak polubiłam się z nim, dlatego też myślę, że kiedyś przetestuje jeszcze inne mineralne kosmetyki tej firmy. Koniecznie dajcie znać czy używaliście już cieni glinkowych marki Annabelle Minerals i jak się u Was sprawdziły.

11 komentarzy:

  1. Mnie kusi cień Vanilla od Annabelle Minerals ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię te cienie. Mam odcień o nazwie NOUGAT :) Dla mnie jest rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za recenzję, byłam bardzo ciekawa tych cieni. Używam podkładu i różu z tej firmy już od dawna, na cienie się "czaję", póki co są (jak zwykle) ważniejsze wydatki. Może kiedyś...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam ich, ale nie mówię im nie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne są te produkty z annabelle minerals. Koniecznie wypróbuj innych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie przepadam za mineralami, ogolnie nie trzymaja sie mojej skory, choc kolorki piekne <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubie cienie Anabelle, ale faktycznie nie lubie ich aplikacji :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię ich pudry, ale cienie u mnie się nie sprawdziły, niestety

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.